Ford Mustang Mach E
00:00
00:00

Juliusz Szalek

30 kwietnia 2021

Ford Mustang Mach E – pierwsze wrażenia | wideo

 

Gdy Ford pokazał pierwsze zdjęcia „nowego” Mustanga, świat wstrzymał oddech. Że co? Że jak? Że SUV? Po kilku miesiącach od premiery w końcu elektryczny Mustang Mach E w wersji X zaparkował w moim garażu i po raz kolejny wstrzymałem oddech. Że jest aż tak fajnie?

Zapomnijcie o V8, zapomnijcie o twardych plastikach, zapomnijcie o ciasnym wnętrzu w nadwoziu coupé. Idzie nowe, a w zasadzie już przyszło. Spośród wszystkich samochodów elektrycznych Ford Mustang z pewnością zaskakuje i to na plus. Mięsistym, ale dość twardym zawieszeniem, świetnym prowadzeniem i niesamowitą mocą.

W Ameryce wiedzą, że to pierwsze auto, które faktycznie może podgryźć pozycję Tesli. I właśnie dlatego, z premedytacją ochrzczono tego wyrośniętego hatchbacka, którego ford nazywa SUV-em – Mustangiem. Nazwa zawiera w sobie wszystko, co najlepsze w amerykańskiej motoryzacji — legendę, wspomnienia, swobodę, emocje i niesamowitą moc.

Ford Mustang Mach E

Zostawmy jednak filozofię na boku. Jak Ford Mustang Mach E w wersji X radzi sobie na drodze? Zobaczcie nasze wideo.

Wielkość ma znaczenie

Samochód jest duży, ale z zewnątrz. Ma ponad 4,7 m długości, czyli niemal tyle samo co VW Touareg. W środku miejsca wystarczy, ale przestrzeni jest mniej. Tyle samo, co w mniejszym o rozmiar ID.4. Mniejszy jest też bagażnik. Jak na gabaryty auta 402 litry to niska średnia, chyba że dodamy do tego 100 litrów pojemności bagażnika, który wygospodarowano z przodu, pod maską. Po co w ogóle coś takiego? Wyobraź sobie, że parkujesz na swoim miejscu postojowym tyłem do ściany. Gdzie zapakujesz wtedy zakupy? Acha i nawet ten mały bagażnik na laptopa ma możliwość awaryjnego otwarcia od środka.

Ford Mustang Mach E
Ford Mustang Mach E choć większy z zewnątrz, w środku wielkości VW ID.4

Zaskakujących gadżetów w elektrycznym Mustangu jest znacznie więcej, to choćby klamki, a raczej ich brak; system otwierania drzwi na przycisk; znany w Ameryce patent dostępu do samochodu na PIN; wielki 15,5-calowy wyświetlacz umieszczony w pionie (ewidentnie stworzony pod klientów Tesli); czy panoramiczny dach z filtrem UV, bez rolety.

Liczy się… silnik

To jednak tylko dodatki przy całej elektrycznej technologii. Ford zbudował bowiem Mustanga na nowej platformie stworzonej z myślą o autach elektrycznych. Litowo-jonowe akumulatory o pojemności 75 kWh lub 98 kWh umieszczone są nisko w podłodze, między osiami samochodu. W zależności od wersji z napędem na jedną lub dwie osie, silnik lub silniki, znajdują się z przodu lub tyłu auta. Wiadomo, nisko umieszczony środek ciężkości i dobrze rozłożona masa równa się świetne prowadzenie i przyjemność z jazdy.

Ford Mustang Mach E

Prąd jest kierowany do całkowicie nowego, chłodzonego olejem, znajdującego się przy tylnej osi silnika napędzającego tylne koła, oraz jeśli jest to wersja czteronapędowa, do drugiego silnika montowanego z przodu.

Ford Mustang Mach E 75 kWh

I teraz najważniejsze. Podstawowa wersja Mustanga Mach E ma napęd na tył, akumulator o pojemności 75 kWh i moc 269 KM. Zasięg to 440 kilometrów. Maksymalny moment obrotowy wynosi natomiast 430 Nm, a cena to 216 120 zł.

Jeśli zażyczymy sobie napęd na obie osie, z akumulatorem o tej samej pojemności auto kosztować będzie 249 560 zł. Spadnie zasięg, za to moc pozostanę bez zmian. To nadal 269 KM. Do 580 Nm urośnie jednak moment obrotowy.

Ford Mustang Mach E 98 kWh

W przypadku auta z akumulatorem o większej pojemności zasięg rośnie, jak twierdzi producent, do niewiarygodnych 610 km. Większa jest także moc samochodu (294 KM). Z kolei, jeśli dołożymy drugi silnik, czyli napęd na obie osie, zasięg spadnie, ale moc podskoczy do porządnych 351 koni mechanicznych.

Ford Mustang Mach E

Mach-E First Edition AWD 98 kW

A jakim autem jeździliśmy? To Ford Mustang Mach E X – First Edition, którą wyróżnią kilka dodatków, jak choćby perforowana tapicerka foteli, czerwone zaciski hamulcowe oraz 19-calowe felgi aluminiowe, panoramiczny dach, system audio B&O z 10 głośnikami, kamerę 360 stopni, inteligentny tempomat, asystent parkowania oraz cena ustalona na 303 810 zł.

I choć wszystkie te dodatki uprzyjemniają podróż, najważniejsze jest jednak poczucie, że jeździ się legendą. Nową, elektryczną, ale jednak legendą. A jeśli odrzeć tę legendę z całej mistyczności, Ford Mustang Mach E to po prostu, auto, które daje dużo frajdy.

Pochłaniając wiedzę motoryzacyjną z Motopedii przyjmujesz do wiadomości, że używamy plików cookie i podobnych technologii do ulepszania i dostosowania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Dowiedz się więcej. Pamiętaj też, że możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.