Zmiany przepisów ruchu drogowego

Juliusz Szalek

29 lipca 2021

Zaostrzenie przepisów ruchu. To na razie tylko pomysły. Kolejne.

No i mamy temat zastępczy. Zamiast 5, maksymalnie 30 tys. zł grzywny za wykroczenie drogowe, maksymalny mandat – 6 tys. zł. Do tego grzywna w wysokości nie mniejszej niż 1,5 tys. zł za stłuczkę i tyle samo za przekroczenie prędkości o 30 km/h. Głośne medialnie zaostrzenie przepisów ruchu drogowego obiegło całą Polskę, a przecież to tylko luźne pomysły, kierunki zmian. Nic pewnego i nic konkretnego. Bo mandaty jak były niskie, tak są.

Upały, wakacje, sezon ogórkowy w pełni. To zatem idealny czas na odwrócenie uwagi od rzeczy ważnych. Jak to, czy bezpieczeństwo nie jest rzeczą ważną? Najważniejszą. Dlatego oczekiwałbym rzetelnej dyskusji, przemyślanej strategii i kompleksowego działania. A co mamy? Kolejne luźno rzucane pomysły, nawet niezebrane w projekt. To w zasadzie jedynie kierunki zmian w zakresie ustawy — Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, lakonicznie opisane na stronach rządowych (więcej znajdziesz TUTAJ).

Ba, nie wiadomo, nawet kiedy pomysłami przyjętymi przez radę ministrów zajmie się sejm, za to już padają terminy wejścia w życie nowych przepisów. Nie za szybkie, bo może coś się nie udać, ale też nie zbyt odległe, żeby opinia publiczna coś z tego jeszcze pamiętała. Komuś tam się nawet przypomniało, że te pomysły, kierunki zmian, to realizacja zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego z jego exposé wygłoszonego uwaga 2019 r.

Zmiany przepisów ruchu drogowego

Myślicie, że kierunki zmian przyjęte przez Rząd poprzedziła jakaś refleksja? A może dyskusja z ekspertami? Przez media chyłkiem przewinęła się informacja, że zostały one przyjęte w trybie obiegowym. Co to znaczy? Korespondencyjnie. Czyli nikt nad pomysłami nawet się nie zastanowił.

Lipcowe zmiany bezskuteczne

Ale do meritum. Na początku ważna uwaga, tak jestem za podniesieniem wysokości mandatów (więcej o tym  pisaliśmy TUTAJ), ale równie mocno, jak nie mocniej jestem za nieuchronnością kary.

Bywało, że ścigała mnie Szwajcarska policja za przekroczenie prędkości o 3 km/h. Tak, słownie trzy. Komuś tam chciało się mnie ścigać po 10 euro czyli 45 zł. Był nawet telefon, w którym usłyszałem szwajcarskiego policjanta. Mandat zapłaciłem. Nie wysoki, ale jednak. 10 euro za 3 kilometry ponad limit. 3 km!

A kto z Was widział ostatnio patrol policji kontrolujący samochody bez powodu? Kto widział patrol „na mieście”, który już swoją obecnością działa prewencyjnie? Wreszcie kto widział patrol sprawdzających pieszych, czy rowerzystów i kto słyszał o mandacie wlepionym za coś innego niż prędkość? A przecież to nie jedyny grzech polskich kierowców.

Zmiany, zmiany i po zmianach

W lipcu weszły w życie ważne zmiany, które miały poprawić bezpieczeństwo pieszych i kierowców i były okrzyknięte rewolucję na naszych drogach. Dotyczyły m.in. pierwszeństwa pieszych i utrzymywania dystansu przed pojazdem poprzedzającym.

Kto zna kogoś, kto zna kogoś, kto dostał za jazdę na zderzaku mandat? Policja do dzisiaj przyznaje z zażenowaniem, że nie ma jak tego mierzyć. A wypadków jak było, tak jest dużo. W całej Unii Europejskiej wyprzeda nas tylko w tej kategorii Rumunia.

Kary i grzywny

U nas walkę z piratami drogowymi i zaostrzenie przepisów ruchu drogowego rozpoczynamy podniesieniem wysokości mandatów, grzywien i kar. Choć to tylko pomysły, a nawet, jak pisze na swoich stronach Kancelaria Rady Ministrów, kierunki zmian, cała Polska nimi żyje. Trudni się nie dziwić. 30 tys., 6 tys. i nie mniej niż 1,5 tys. działają na wyobraźnie. A może i dobrze? W końcu to już jakiś walor prewencyjny.

Jeśli pomysłodawcy pomysłów chcieli rozpocząć tym samym dyskusję na temat bezpieczeństwa i sprowokować kierowców i ekspertów, to przepraszam, udało im się. Trudno mi jednak uwierzyć, że Ministerstwo Infrastruktury, które stoi za zmianami i które tyle lat milczało w sprawie, nagle troszczy się o nasze bezpieczeństwo.

Czy pomysły były konsultowane z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ciałem powołanym w celu poprawy bezpieczeństwa? Raczej nie. Ale pomysły idealnie przykryły informacje np. o raporcie Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła stan bezpieczeństwa na naszych drogach i działania podjęte przez rząd oraz instytucje państwowe. Wyniki? Zatrważające. NIK nazwał te informacje megainformacjami.

Zatrważający raport NIK

Jak wynika z raportu NIK, w Polsce wciąż nie ma powszechnego i spójnego systemu oddziaływania na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. KRBRD, mimo szerokich ustawowych kompetencji, nie była w stanie skutecznie wypełniać funkcji inicjatora i koordynatora działań administracji rządowej w sprawach bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Zmiany przepisów ruchu drogowego

W okresie objętym kontrolą nie zostały przyjęte priorytety działań Rady, nie odbyło się żadne posiedzenie stacjonarne, a jej prace ograniczały się wyłącznie do obiegowego uzgodnienia i przyjęcia dokumentów, co do których istniał taki obowiązek. Ponadto, KRBRD w okresie objętym kontrolą nie zainicjowała lub choćby zaopiniowała projektu żadnego aktu prawnego, mimo że w okresie tym procedowane były projekty istotnych ustaw związanych, np. z pierwszeństwem pieszych przechodzących przez przejścia dla pieszych, z zapobieganiem ingerencji w przebieg licznika pojazdu mechanicznego, a także ze zmianami w systemie badań technicznych pojazdów. Rada nie zajęła się też wdrażaniem rekomendacji po kontrolach NIK.

Wnioski z kontroli NIK

  • Raport kończy długa lista wniosków pokontrolnych. To między innymi:
  • Powołanie na drodze ustawowej instytucji, która byłaby odpowiedzialna za realizację całościowej polityki państwa w zakresie brd.
  • Zapewnienie stabilnego finansowania zadań w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego.
  • Budowę systemu planowania działań mających na celu wzmacnianie bezpieczeństwa ruchu drogowego i analizy efektów podejmowanych w tym celu działań.
  • Rozważenie wprowadzenia zmian w przepisach prawa poprzez:
    • zmianę trybu nakładania mandatów za przekroczenie prędkości;
    • doprowadzenie do możliwości skutecznego karania cudzoziemców dopuszczających się naruszeń przepisów ruchu drogowego;
    • uporządkowanie przepisów prawa dot. oznakowania na drogach;
    • wprowadzenia zmian w zakresie automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (np. puste fotoradary, wykorzystywanie inteligentnych systemów transportowych).
  • Dalszą rozbudowę oraz modernizację infrastruktury, ze szczególnym uwzględnieniem rozwiązań w zakresie brd.
  • Sprawowanie skutecznego nadzoru nad kwestiami związanymi ze stanem technicznym pojazdów.
  • Zwiększenie skuteczności systemu nadawania uprawnień do kierowania pojazdami.
  • Kontynuację działań w zakresie zwiększenia skuteczności działania służb ratowniczych.
  • Promocję właściwych zachowań wśród uczestników ruchu drogowego.

Nowe pomysły i nowe kierunki

A jakie pomysły i kierunku na zaostrzenie przepisów ruchu drogowego wypluło z siebie ministerstwo infrastruktury tym razem?

Na pierwszym miejscu jest umożliwienie nakładania przez organy kontroli ruchu drogowego i orzekania przez sądy wyższych kar pieniężnych za szczególnie niebezpieczne wykroczenia:

  • podwyższono dolną granicę wymiaru kar grzywny za zachowania, które zostały uznane za najbardziej niebezpieczne m.in. naruszaniu praw osób pieszych, niestosowanie się do znaków drogowych i sygnalizacji świetlnej, naruszaniu dopuszczalnych prędkości jazdy,
  • podwyższono maksymalną wysokość grzywny z 5 tys. zł do 30 tys. zł w przypadku wykroczeń drogowych,
  • podwyższono maksymalną wysokość grzywny do 3,5 tys. zł w postępowaniu mandatowym,
  • podwyższono mandat karny w wysokości do 5 tys. zł za przekroczenie dopuszczalnej prędkość jazdy o ponad 30 km/h, natomiast w przypadku recydywy grzywna mandatu będzie wynosiła od 3 tys. zł do 5 tys. zł.

Rząd chce także, by sądy orzekały wyższe kary pozbawienia wolności przez kierowców prowadzących w stanie nietrzeźwości, ale zaostrzenie przepisów zostanie dopiero omówione przez ministrów właściwych do spraw infrastruktury i sprawiedliwości. Już dzisiaj wiadomo jednak, że zaostrzenie kar będzie dotyczyć:

  • prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości;
  • przestępstw drogowych, popełnionych w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego grozić;
  • przestępstw drogowych popełnionych w stanie nietrzeźwości po raz kolejny.

Punkty karne na dwa lata

Zaproponowano także nowy pomysł na punkty karne. Aktualny taryfikator znajdziesz TUTAJ. Po zmianie miałyby się one kasować nie po roku, a po dwóch latach, a dodatkowo podczas jednej kontroli za naruszenie przepisów ruchu drogowego kierowca będzie mógł dostać nawet 15 punktów karnych (obecnie maksymalna liczba punktów za niektóre wykroczenia to 10).

Wśród pomysłów pojawił się także nowy stary pomysł, by zlikwidować szkolenia, po odbyciu których liczba punktów otrzymanych przez kierowcę ulegała zmniejszeniu.

Mandaty a ubezpieczenie

Kolejny stary nowy pomysł, z którego zresztą korzysta już wiele państw, to uzależnienie wysokość składki OC od liczby punktów karnych:

  • umożliwiono udostępnienie podmiotom ubezpieczeniowym danych z CEPiK i dostosowanie stawek ubezpieczeń komunikacyjnych do historii wykroczeń kierowcy oraz otrzymanych przez niego punktów karnych.

Kiedy to wszystko będzie?

Zapowiedzi są nader optymistyczne. Padł nawet termin, w którym zaostrzenie przepisów ruchu mogłoby zacząć obowiązywać. To grudzień tego roku. Konkretów jednak brak. Jak przyznaje Rafał Weber, wiceminister infrastruktury, pomysły muszą zostać teraz doszlifowane. Dopiero wtedy będzie mógł ruszyć walec a może ekspres legislacyjny.

Myślicie, że będzie wtedy czas na dyskusję? Nie, ale przecież nikt nie odważy się zaprotestować. W końcu chodzi o nasze bezpieczeństwo, a to bardzo pojemny worek.

Pochłaniając wiedzę motoryzacyjną z Motopedii przyjmujesz do wiadomości, że używamy plików cookie i podobnych technologii do ulepszania i dostosowania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Dowiedz się więcej. Pamiętaj też, że możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.