Strona główna / Moim zdaniem / SUV — czyli od czego to się wszystko zaczęło

SUV — czyli od czego to się wszystko zaczęło

Juliusz Szalek

8 min. czytania
SUV - Jeep Cherokee XJ

Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. To dlatego wielu producentów samochodów twierdzi, że za powstaniem SUV-ów stoi właśnie ich marka. Pierwsza była Toyota Rav4 czy Honda HR-V? A może to Jeep Wagoneer dzierży palmę pierwszeństwa? Mercedes też chce być pierwszy i twierdzi, że narodziny segmentu SUV to koncept AA Vision. Kto był pierwszy i od czego to się wszystko zaczęło?

SUV-y biorą swój początek w prostej linii od samochodów terenowych, ale samochodami terenowymi nie są. SUV to sport utility vehicle – rodzaj samochodu, który łączy cechy samochodu osobowego, terenowego z domieszką sportowego. Od „normalnej” terenówki różni się m.in. mniej użytkowym charakterem i brakiem konieczności posiadania właściwości pozwalających na jazdę w terenie na rzecz bardziej komfortowo zestrojonego zawieszenia i bogatszego wyposażenia. Co tu dużo mówić, niektóre współczesne SUV-y nie mają nawet napędu na dwie osie. Wszystko po to, by mniej paliły.

Co jednak najważniejsze SUV z natury rzeczy jest wyżej zawieszony, a pozycja za kierownicą jest wyższa, przez co kierowca ma wrażenie lepszej kontroli otoczenia. Niekoniecznie za to, z racji swoich gabarytów, SUV jest większy. Choć wymiary zewnętrzne na to wskazują, w środku z miejscem bywa różnie.

Dobry na krawężnik

A jaka jest największa wada tego rodzaju samochodów? Znacznie gorsze niż w przypadku sedanów, hatchbacków czy kombi prowadzenie i zdecydowanie wyższe spalanie. Trudno bowiem oczekiwać od samochodu o kształtach cegły, że będzie aerodynamiczny. Wyższe zawieszenie a co za tym idzie wyraźnie większy prześwit, także nie sprzyja niskiemu zużyciu paliwa, a do tego większa masa robi swoje.

Klienci jednak pokochali SUV-y. Trudno się dziwić, większość z nas woli jeździć większym autem niż mniejszym, nawet jeśli to tylko wrażenie i napompowane błotniki. Z drugiej jednak strony trudno odmówić SUV-om funkcjonalności, Krawężniki im nie straszne, a nawet jeśli wybierzmy się na majówkę do lasu, nasz SUV poradzi sobie na szutrowej ścieżce jak wytrawna terenówka. Trzeba jednak mieć świadomość, że w większości kierowców traktuje SUV-y jak auta miejskie. Co więcej, producenci, widząc brak zainteresowania kierowców jazdą offroadową, robi wszystko, by z SUV-a zrobić auto sportowe. Stąd olbrzymie koła, mocne silniki a czasami nawet absurdalne moce. Wszystko zgodnie z zasadą klient nasz pan. To właśnie dlatego w ostatnich latach popularność zdobywają SUV-y, ale w wydaniu coupé. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej bez sensu?

Toyota Rav4

W wielu markach potrzeba opracowania tego typu samochodu pojawiła się już w latach 60.. Typowe terenówki okazywały się bowiem stosunkowo niewygodne w czasie jazdy po mieście. W 1962 roku w Stanach Zjednoczonych pojawił się Jeep Wagoneer, który miał być dobrą alternatywą dla surowych aut offroadowych. Kilka lat później w Europie zadebiutował nowy Range Rover. Pierwotnie nie posiadał on jednak wszystkich cech, które mogłyby go zaklasyfikować do tej kategorii.

Toyota RAV4 - 10 aut, które stworzyły nowe segmenty rynku

Za pracę nad tego typu autem zabrali się też Japończycy. Toyota Rav4 była pierwszą konstrukcją o nadwoziu samonośnym. To właśnie od modelu Rav4, jak twierdzi Toyota, zaczęła się globalna rewolucja w segmencie SUV. Japońscy inżynierowie skrzyżowali w Rav4 popularny w USA samochód terenowy z cenionym w Europie kompaktowym hatchbackiem. Do budowy SUV-a wykorzystano platformę Corolli. Auto dysponowało stałym napędem na obie osie, co pierwszemu modelowi SUV-a zapewniało znacznie lepszą trakcję. Konstrukcja miała rynkową premierę w 1994 roku, a jego prototyp pod nazwą Toyota Rav Four pokazano już w 1989 roku w Tokio.

Pierwsza wersja Rav4 pierwotnie była produkowana z trzydrzwiowym nadwoziem. Auto rozchodziło się na pniu. Japońska fabryka w Aichi miała pierwotnie produkować tylko 4,5 tys. egzemplarzy tego samochodu, ale już w pierwszym miesiącu Toyota zebrała ponad 8 tys. zamówień. RAV4 pierwszej generacji był produkowany w dwóch wersjach. Oprócz wersji trzydrzwiowej powstała odmiana pięciodrzwiowa. Auto miało dobrze wyposażone wnętrze, wykonane z solidnych materiałów. W wyposażeniu znalazły się system ABS, a także odtwarzacz CD.

Toyota Rav4 EV
Toyota Rav4 EV

Co ciekawe w 1997 roku na rynku amerykańskim zadebiutował Rav4 EV, czyli samochód w wersji elektrycznej. Konstrukcję wyposażono w akumulatory niklowo-metalowo-wodorowe, które miały pojemność 27 kWh, co umożliwiała przejechanie do 190 km na jednym ładowaniu. Świat nie był jednak wtedy gotowy na samochody elektryczne.

Honda HR-V

Rok po premierze Toyoty inna japońska firma, Honda również zaprezentowała światu swoją wersję SUV-a. Jednak znacznie ciekawszym autem niż wspomniana Honda CR-V z 1995 roku był model HR-V. Został on zaprezentowany już w 1997 roku, a w 1999 trafił do seryjnej produkcji. W odróżnieniu od bardziej terenowej CR-V różnił się diametralnie nadwoziem. Było to nic innego jak ustawienie kompaktowego nadwozia na terenowym podwoziu. Wykorzystano do tego nawet platformę miejskiej Hondy Logo, a napęd modelu CR-V. Całość sprawiała wrażenie samochodu osobowego o nieprzeciętnych możliwościach jezdnych.

HR-V pierwszej generacji zaskakiwał pomysłowością i precyzją prowadzenia. Nie doczekał się jednak od razu drugiej generacji, czego nie można powiedzieć modelu CR-V. Honda HR-V dołożona na półkę na 7 lat powróciła jednak w wielkim stylu w 2013 roku i jest produkowana nawet dzisiaj, ale tylko w wersji elektrycznej.

Volkswagen Touareg

Kiedy w walkę o nowy segment rynku włączyli się Europejczycy? Trzeba przyznać, że zajęło nam to kilka lat. Jednym z pierwszych była grupa Volkswagena, która w 2002 roku do sprzedaży wprowadziła Volkswagena Touarega i bliźniaczy model marki Porsche Cayenne. To z resztą historia na inną opowieść, ale Cayenne był modelem, który uratował Porsche od bankructwa.

Auta z silnikiem R5 do 25 tys. Volkswagen Touareg

Tak, pożądana, ale niesprzedająca się w wystarczającej liczbie egzemplarzy 911-ka nie była w stanie utrzymać firmy, bo choć auto było pożądane przez wielu, niewielu było na nie stać. Porsche musiało więc stworzyć model, który będzie sprzedawał się „masowo”. Taki był Cayenne – uniwersalny, funkcjonalny a przy tym luksusowy i jak to w Porsche bywa o zacięciu sportowym. Choć trzeba odnotować, że z chwilą pojawienia się „terenowego” Porsche, dla wielu wielbicieli marki był to jej koniec. Jak się okazało, bardzo się mylili.

Porsche Cayenne

Oba auta powstały na wspólnej platformie i były emanacją hasła sport utility vehicle. Jak na ówczesne czasy do bólu luksusowe, uniwersalne, olbrzymi i wytrzymałe sprawiły, że klienci zaczęli ustawiać się po nie w długich kolejkach. Nikt przecież wtedy nie zwracał uwagi na wysokie spalanie. Liczyły się osiągi i komfort.
Audi jeszcze bardziej zaspało, pokazując swojego pierwszego SUV-a dopiero w 2007 roku. Q7 było jeszcze większe i miało legendarny napęd quattro.

Mercedes M

Nieco inaczej do tematu SUV-ów podszedł Mercedes, który przecież miał w swojej ofercie legendarną i wytrzymałą terenówkę, czyli klasę G. Powiedzmy sobie szczerze, na drogi asfaltowe w końcówce lat 90. ten samochód nie za bardzo się nadawał. Był siermiężny, ciężki do prowadzenia a do tego w ogóle nieluksusowy. Jeśli zatem ktoś chciał mieć terenówkę z gwiazdą na masce, nie było kłopotu, ale jeśli szukał auta w teren i na asfalt musiał kupić dwa różne modele. Zmieniło się to w 1997 roku, gdy Mercedes zaprezentował swojego pierwszego SUV-a, czyli klasę ML. Zamiast sport utility vehicle Mercedes wykuł własne określenie ML-a. To All Activity, czyli skrót od konceptu o nazwie AA Vision, który powstał kilka lat wcześniej. Nazwa miała sugerować, że samochód sprawdzi się we wszystkich zastosowaniach i wszystkich warunkach. I tak też było w rzeczywistości.

Mercedes ML - 8 najgorszych Mercedesów ostatnich 30 lat

Mercedes zerwał z tradycyjnym dla Klasy G pudełkowym wzornictwem, prezentując model o znacznie bardziej nowoczesnym i modnym nadwoziu. Pomimo tych zmian nie zaniedbano jednak terenowych właściwości — auto oparte na ramie nadal było w stanie poradzić sobie niemal w każdym terenie, wykorzystując, chociażby wysoki prześwit i stały napęd na obie osie.

A do tego wnętrze nie było jedynie spartańskie jak w terenówce, a prawdziwie luksusowe, do czego przyzwyczaił swoich klientów Mercedes swoimi osobowymi modelami. Miał wszystko, czego można było oczekiwać po Mercedesie — od wykończenia i wyposażenia z najwyższej półki, aż po nadzwyczajny komfort i dynamikę jazdy, zarówno na drogach, jak i poza nimi. Do tego M był po prostu praktyczny — miał wielki bagażnik, mnóstwo konfiguracji foteli we wnętrzu, a nawet… zestaw głośników po wewnętrznej stronie tylnej klapy, które można było wykorzystać do słuchania muzyki podczas biwakowania w terenie.

M czy ML?

Dodatkową literę „L” w modelu M na początku stosowano jedynie w oznaczeniu wariantów napędowych, aby nie doprowadzić do pomyłki z oznaczeniami stosowanymi przez BMW. Przez długie lata jednak oficjalnie Mercedes W163 był Klasą M, a nie Klasa ML. Dopiero z czasem różnice te się zatarły i model zyskał miano ML-a.

Jeep Wagoneer na ramie

Tak naprawdę jednak prawa do pierwszego SUV-a na rynku roszczą sobie amerykanie i w sumie mają ku temu wiele racji. Jeep Cherokee (SJ) z 1974 roku to nic innego jak połączenie samochodu terenowego z luksusowym autem na drogi asfaltowe. Co więcej, w jego opisie po raz pierwszy w historii motoryzacji pada hasło SUV.

Jest jednak mały kłopot. Wielu uznaje, że SUV to auto, którego komfort wynika z braku ramy. To element, który zarezerwowany jest wyłącznie dla samochodów terenowych. Jeśli zatem uznamy, że SUV to auto z nadwoziem samonośnym wypada nam z listy zarówno Jeep Cherokee, jak i dużo wcześniejszy Jeep Wagoneer, który był następcą Jeepa Willysa Station Wagon, a który dla wielu jest protoplastą prawdziwego SUV-a. Duży, komfortowy, wytrzymały i luksusowy, tylko w wydaniu amerykańskim.

Jeep Cherokee XJ - 10 aut, które stworzyły nowe segmenty rynku

Jeśli auto prowadzi się jednak luksusowo, kto by się przejmował ramą. Tym bardziej że istnieją na rynku auta terenowe konstrukcji samonośnej, które w terenie radzą sobie o niebo lepiej od tych zbudowanych na ramie. Po prostu współczesna technologia pozwala budować sztywne nadwozie samonośne, a obniżanie kosztów i normy emisji zmuszają producentów do oszczędzania na masie.

Range Rover

Mówiąc o SUV-ach, nie można pominąć Range Rovera z 1970 roku, któremu luksusu, jak na ówczesne czasy odmówić nie można, a który w terenie radził sobie świetnie. To sztywna konstrukcja, mocna w terenie, która swoją skuteczność potwierdzała wielokrotnie w różnego rodzaju najbrudniejszych rajdach wyprawowych. Range Roverowi bliżej jednak do terenówki niż prawdziwego SUV.

Lamborghini LM002

To projekt z 1986 roku Auto przypominające wojskowego Hummera niż osobówkę czy nawet zwyczajną terenówkę. We wnętrzu naprawdę sporo luksusu, a pod maskę potężny silnik V12 z modelu Countach.

Prototypy tego samochodu powstały dla wojska stąd nazwą LM (Lamborghini Militari), ale po luksusowych modyfikacjach bardziej przypadło do gustu szejkom z Bliskiego Wschodu. Powstało tylko 301 egzemplarzy.

Co po SUV-ach?

To zaskakujące, że najpierw ze zwyczajnych sedanów inżynierowie stworzyli coś w rodzaju auta terenowego, bo prawdziwa terenówka dla wielu okazała się zbyt siermiężna. Później te wysoko zawieszone SUV-y, czyli napompowane sedany z napędem na cztery koła zaczęto znowu obniżać, by upodobnić je do… sedanów. Z biegiem lat, zrezygnowano nawet z napędu na cztery koła, a obok dużych SUV-ów powstały mniejsze crossovery.

Audi Urbansphere
Audi Urbansphere to połączenie vana z SUV-em i kombi

Teraz z kolei robi się wszystko, by SUV-y i crossovery jak najbardziej przypominały auta sportowe. A przecież wszystko, by zaspokoić nasze, czyli klientów gusta. Jakimi samochodami będziemy jeździli w przyszłości? Coś mi podpowiada, że kompletni innymi. Coraz popularniejsze i modniejsze już teraz stają się uniwersalne nadwozia typu minivan.