Samochód elektryczny Toyoty

Samochód elektryczny Toyoty

Juliusz Szalek

9 grudnia 2020

Toyota wreszcie zbuduje samochód elektryczny

Jest Toyota Prius, są hybrydy niemal we wszystkich dostępnych modelach marki, wreszcie jest wodorowy Mirai, ale samochodu elektrycznego nadal brak. Czy Toyota, lider technologii hybrydowej i wodorowej przespała moment elektryfikacji motoryzacji? Kiedy zobaczymy pierwszy samochód elektryczny Toyoty?

Toyota bez wątpienia jest liderem w technologii hybrydowej. To przecież Toyota wprowadziła w 1997 roku do seryjnej sprzedaży model Prius – pierwsze w historii auto napędzane silnikiem spalinowym i elektrycznym jednocześnie. Jest też pierwsza w przypadku samochodu na ogniwa paliwowe, popularnie nazywanego autem wodór. Mirai zadebiutował przecież w 2014 roku i nawet przez chwilę był oficjalnie sprzedawany w Polsce.

Jednak moment elektryfikacji samochodów japońska marka przespała. A przynajmniej tak może się wydawać, bo na próżno szukać dzisiaj w gamie Toyoty elektrycznego Yarisa, Corolli, czy miejskiego Aygo. A przecież konkurencja takie samochody już dawno ma.

Elektryczny Rav4

Toyota nigdy nie wierzyła w popularność samochodów elektrycznych i pewnie dlatego nie rozwijała tej technologii. Jednak choć dzisiaj elektryka brak w ofercie, trzeba pamiętać o pewnym ciekawym epizodzie.

Toyota Rav4 EV
Toyota Rav4 EV z 1997 roku.

Otóż w 1997 roku, w tym samym, w którym debiutował hybrydowy Prius, Toyota na rynek amerykański przygotowała elektryczną Toyotę Rav4. Była to odpowiedź na działania konkurencji, czyli model General Motors EV1 . Toyota wybebeszyła RAV4 pierwszej generacji, i wsadziła do niej elektryczny motor o mocy 67 KM. Pozwalał on na osiągnięcie 100 km/h w 18 sekund i rozpędzenie się do 126 km/h. A zasięg? Według deklaracji producenta wynosił on 150 km.

Początkowo Toyota RAV4 EV była dostępna jedynie w leasingu, podobnie jak auto General Motors. Jednak Toyota w 2002 roku wprowadziła samochód do standardowej oferty. Każdy mógł kupić elektrycznego SUV-a za 42 tys. dolarów. Do sprzedaży wprowadzono zaledwie 328 egzemplarzy, które rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Łącznie powstało ich 1484 sztuk.

Przespany moment

Globalnie jednak Toyota postawiła na hybrydy i wodór. W tym pierwszym przypadku odniosła niebywały sukces. Kłopot jednak w tym, że hybrydy stały się powszechne, a wodór nadal nieużyteczny. Do dzisiaj nie udało się stworzyć sieci stacji tankowania, ba w Polsce nie ma ani jednej. Dopiero w przyszłym roku mają powstać pierwsze. Poza tym koszt przejechania 100 kilometrów przy obecnych cenach wodoru jest porównywalny kosztem przejechania tego samego dystansu samochodem spalinowym.

Z pewnością technologia wodorowa jest sukcesem, ale mierzonym w dalszej przyszłości. Na teraz Toyota potrzebuje pilnie samochodu elektrycznego. I ma się to właśnie zmienić, bo wreszcie japońska marka przeprosiła się z prądem i zapowiedziała swój pierwszy samochód elektryczny.

Zapowiedź dotyczy dokładnie budowy platformy podwoziowej, na której powstawać będą przyszłe elektryki z logo Toyoty. To właśnie platforma jest najdroższym i kluczowym elementem w przypadku budowy każdego samochodu. Bo to na niej opiera się cała konstrukcja auta, jego kluczowe elementy, to w niej wkomponowany jest też najcięższy i największy element każdego elektryka, czyli zestaw akumulatorów.

Co więcej, platforma musi także przewidzieć możliwość budowy aut z różnym napędem, na jedną lub dwie osie, a także przewidzieć wielkość samochodu. Co prawda modułowe platformy można dowolnie skracać i rozciągać, jednak gdzieś są tego granice.

Platforma to podstawa

Skąd wziąć platformę? Rozwiązania są dwa albo można kupić platformę od innego producenta, albo opracować ją samemu. To drogie i czasochłonne, ale w długiej perspektywie bardziej opłacalne. No i dające więcej możliwości. I tu znowu są dwie drogi. Albo budujemy platformę od podstaw, albo wykorzystujemy to, co mamy, czyli platformę samochodu spalinowego. Jednak w takim przypadku, zawsze trzeba się liczyć z kompromisami.

Wielu producentów ma swoje platformy. Volvo elektryki buduje na platformie CMA, czyli zmodyfikowanej platformie spalinowej SPA 2, PSA (Citroen, Peugeot) swoje samochody buduje dzisiaj na platformie eCMP i eMP2, jednak biorąc pod uwagę, że to zmodyfikowane platformy CMP i MP2 dla aut spalinowych już szykuje platformę czysto elektryczną eVMP, która ma się pojawić w 2023 roku.

Volkswagen Platforma MEB
Volkswagen platforma MEB

Volkswagen najpierw wsadził akumulatory i silnik elektryczny do samochodów spalinowych, jednak szybko się przekonał, że korzyści z technologii elektrycznej można czerpać jedynie, budując samochody na platformie specjalnie do tego przygotowanej i tak powstała modularna platforma MEB, wykorzystywane na razie do budowy Volkswagenów ID.3 i ID.4

Swoje platformy ma także m.in. Renault (CMF-EV), to jednak pochodna platformy do samochodów spalinowych. Hyundai i Kia wykorzystuje dedykowaną platformę do aut elektrycznych e-GMP. Podobnie robi Honda z platformę, na której powstaje mały model E oraz Jaguar, który opracował platformę MLA (Modular Longitudinal Architecture) do aut wyżej zawieszonych, a nawet Mahindra, która buduje auta na własnej płycie MESMA.

Samochód elektryczny Toyoty już jest

Teraz do tego grona dołączy Toyota, która również będzie miała własną platformę podwoziową e-TNGA do aut elektrycznych. Jej architektura będzie modułowa, co ułatwi i przyspieszy proces projektowania nowych samochodów. To takie motoryzacyjne klocki, które można w miarę dowolnie przestawiać, tworząc nowe samochody.

Pewne jest, że platforma Toyoty da możliwość tworzenia aut z napędem na przód, na tył lub na obie osie. Będzie można montować w niej zestawy akumulatorów różnej pojemności, a silniki różnej mocy, w zależności od modelu, segmentu i potrzeb użytkowników.

Jak wynika z informacji, które ujawniła Toyota, pierwszy samochód elektryczny zbudowany na platformie e-TNGA już jeździ i jest w fazie wdrożenia do produkcji. Auto będzie powstawało w Toyota ZEV Factory w Japonii.

 

Czytaj więcej:

Najmniej awaryjne hybrydy i elektryki – raport.

Warszawa, Syrena, Żuk i Polonez – Kupujemy polskie klasyki PRL.

Rynek samochodów osobowych – listopad 2020.

Czy zakup auta elektrycznego się opłaca?

Pochłaniając wiedzę motoryzacyjną z Motopedii przyjmujesz do wiadomości, że używamy plików cookie i podobnych technologii do ulepszania i dostosowania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Dowiedz się więcej. Pamiętaj też, że możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.