Lamborghini Huracan LP610-4

Lamborghini Huracan LP610-4

Juliusz Szalek

16 czerwca 2021

Lamborghini Huracan – Super fura z ogłoszenia

Jeden z kierowców wyścigowych wysiadając z Lamborhgini Gallardo powiedział: „it’s the bull with no bulls**t”. Czy Huracan, następca legendy ma przynajmniej w połowie tyle samo testosteronu, emocji, fantazji i agresji? Oczywiście. Jednak sama historia marki jest równie emocjonująca, jak legendarne silniki V12, a Ferruccio Lamborghini fascynujący jak jego największy rywal Enzo Ferrari. Oto historia marki i super auto z ogłoszenia – Lamborghini Huracan.

Zanim do Huracana dojdziemy, w telegraficznym skrócie warto wspomnieć o samej firmie Lamborghini.

O jej początkach pisaliśmy więcej TUTAJ, przy okazji super samochodu z ogłoszenia — Lamborghini Diablo. Urażona duma Ferruccio, świetna konstrukcja silnika V12 i spór z sąsiadem Enzo Ferrari doprowadziły do powstania wielu wspaniałych samochodów. Warto jednak pamiętać, że choć firma działa od 1947 roku, to samochody produkuje w Sant’Agata Bolognese między Bolonią a Modeną we Włoszech od 1963 roku. Czym się więcej zajmowała wcześniej? Produkcją traktorów i grzejników, która trwa do dzisiaj.

Lamborghini Miura P400 1968
Lamborghini Miura P400 1968

Zamach stanu i czerwone wino

Po fali sukcesów, wspaniałych samochodach i modelu Miura nastał kryzys lat siedemdziesiątych. Najbardziej dotkliwy dla Ferruccio Lamborghini okazał się jednak zamach stanu w dalekiej Boliwii. W 1971 roku generał Hugo Banzer Suárez objął rządy w kraju, wskutek czego Lamborghini stracił duży kontrakt na dostawę traktorów uzgodniony wcześniej z rządem.

Aby uchronić miejsca pracy, Ferruccio sprzedał 51 proc. udziałów firmy produkującej samochody Szwajcarowi Georges Henri Rossettiemu. Rok później zmuszony był sprzedać pozostałe 49 procent, a kupił je kolega Rossettiego – Rene Leimer. Co ciekawe w tym samym czasie ze względu na małe zapotrzebowanie Lamborghini musiał zrezygnować z produkcji ciągników i sprzedał firmę konkurencyjnej grupie Italian Same. Ta traktory z nazwiskiem Lamborghini produkuje do dzisiaj.

A czym zajął się sam Ferruccio Lamborghini? W jego rękach pozostała firma produkująca grzejniki i zawory hydrauliczne. Syna zrobił kierownikiem, a sam przeszedł na emeryturę i zaczął hodować tradycyjne szczepy winogron Sangiovese, Gamay, Ciliegiolo, Merlot i Cabernet Sauvignon. Do dzisiaj są one podstawą czerwonego wina Trescone, Torami i Campoleone.

Od 3 do 110 milionów dolarów

Zaledwie po 9 latach funkcjonowania przedsiębiorstwa Ferruccio zmuszony był sprzedać dział produkujący supersamochody. W 1972 roku właścicielami Lamborghini stali się Georges-Henri Rossetti i René Leimer. Bardzo szybko firmę po raz kolejny odsprzedano, tym razem braciom Patricowi i Jean-Cloude Mimran, szwajcarskim miliarderom, którzy dorobili się na produkcji cukru. To niewiarygodne, ale Lamborghini sprzedano w 1981 roku za 3 miliony dolarów. CEO firmy został 24-letni niedoszły artysta, młodszy z braci Patric Mimran.

Lamborghini Countach LP 400
Lamborghini Countach LP 400 z 1973 roku. Produkcja ruszyła w 1974.

W tym czasie marka produkowała trzy modele: Countach, Jalpa, pierwszy baby bull z silnikiem V8 umieszczonym centralnie i prototyp LM002 z silnikiem V8 5.9 l. od Chevroleta, który bracia Mimran z dumą pokazali światu.

Lamborghini Jalpa 1981
Lamborghini Jalpa 1981

Rodzeństwo nie nacieszyło się jednak długo Lamborghini i odsprzedali swoje udziału firmie Chrysler za 25,2 miliony dolarów. Amerykanie, borykając się ze swoimi problemami, nie znaleźli sposobu na wykorzystanie marki Lamborghini i pozbyli się jej w 1994 r., zarabiając nieco na transakcji. Za 40 milionów dolarów sprzedali ją indonezyjska firma Megatech, produkującej silniki. Ten romans również nie trwał długo, bo już po czterech latach do drzwi w Indonezji zapukało Audi z pytaniem:

Odsprzedacie nam Lambo?

Myślicie, że Indonezyjczycy stracili na tym interesie? Nic z tego, w 4 lata zarobili 70 milionów dolarów, odsprzedając udziały Lamborghini za 110 mln. Od 1998 roku Automobili Lamborghini S.p.A posiada Audi AG, które to z kolei jest częścią Volkswagen AG i coś mi mówi, że będzie tam przez długie kolejne lata, produkując zelektryfikowane supersamochody, o czym pisaliśmy więcej TUTAJ.

Countach – Diablo – Murcielago

A gdzie w tej całej układance jest Huracan? O ile Diablo (1991-2000) było następcą Contach (1974-1990), tak Huracan (2014- do dzisiaj) to spadkobierca modelu Gallardo (2003-2013), mniejszego i tańszego modelu z bykiem na masce, który mocno spopularyzował markę i znacząco zwiększył sprzedaż aut Lamborghini.

Lamborghini Gallardo
Lamborghini Gallardo

Pozostaje jeszcze model Murcielago (2001-2010), który to z kolei zastąpił Diablo, a został zaprezentowany we wrześniu 2001 i był pierwszym samochodem całkowicie wyprodukowanym po kupnie Lamborghini przez Audi w 1998 roku.

Od Gallardo po Huracana

Huracan, których dzisiaj na rynku wtórnym jest niemało, bił konkurencję na głowę. LP 610-4 nie tylko nowoczesną i agresywną stylizacją, ale i możliwościami, i stylem jazdy. Tak, tak, do Gallardo słowo komfort pasowało, jak wół, a w tym przypadku byk do karety. W Huracanie komfort jest i ma się dobrze. Samochód nadaje się nie tylko do jazdy, na co dzień, ale i do zabaw na torze. Jest bardziej uniwersalny, przez co bardziej funkcjonalny. Mniej narowisty, przewidywalny i trzymany w ryzach przez… elektronikę. No i ma napęd na cztery koła, czego domagali się klienci.

Lamborghini Huracan
Lamborghini Huracan

Z zewnętrze Huracan nie jest zbyt krzykliwy. Ma coś w sobie, co powoduje, że chce się na niego patrzeć. Trochę jak udana rzeźba. Ostre linie rodem z technologii stealth niby zwyczajne, a jednak – reflektory LED, wielkie chrapy przepuszczające powietrze i aerodynamiczne detale. Galardo w ciągu swojej dziesięcioletniej kariery doczekało się aż 40 różnych poprawek stylizacyjno-aerodynamicznych. Skrzydełko tu, lotka tam. Od czasu premiery Huracana zmian było mniej. Na razie, choć obecnie jest aż sześć różnego rodzaju wcieleń tego modelu.

Chciałoby się powiedzieć, że Włosi są w tym mistrzami, kłopot w tym, że Lamborghini z Włochami ma dzisiaj tak naprawdę niewiele wspólnego. Nawet Stephan Winkelmann, obecny CEO marki, który wygada jak żywcem wyciągnięty z targów mody w Mediolanie, jest rodowitym Niemcem. Jako dziecko przeprowadził się do Rzymu z… Berlina.

Lamborghini entry level

Kojarzycie Lamborghini Aventadora? To Lambo z krwi i kości. Mocarny i piekielnie agresywny. Huracan jest jego miniaturką. I paczkę dropsów temu, kto rozpozna na ulicy, który jest, który. Cieszyć się mogą jednak tylko właściciele Huracana, bo znacznie taniej mogą ogrzać się w cieple Aventadora. Nikt w końcu nie zaprzecza, że dzisiaj Huracan to entry level w Lamborgini. A tak po prawdzie to modele są tylko trzy: Aventador, Huracan i absurdalny Urus.

Huracan brzmi świetnie, jeździ jeszcze lepiej, oferuje sporo miejsca za kierownicą. Ale jeśli masz powyżej 185 cm wzrostu, kupując auto dla siebie, wybierz pakiet sportowy. Wtedy fotel będzie kilka centymetrów niżej. Nie jest tajemnicą, że Lamborghini jako marka należąca do koncernu VW czerpie garściami z niemieckiej technologii. I wszystkie zmiany mają spowodować, że Lambo będzie się lepiej sprzedawać. Płyta podłogowa wykonana z aluminium i włókna węglowego jest 10 procent lżejsza, ale 50 procent sztywniejsze niż w Gallardo (taka sama trafiła do Audi R8).

Lamborghini Huracan
Lamborghini Huracan

Co ciekawe Huracan ma adaptacyjne zawieszenie stosowane od lat w małym… Audi TT (amortyzatory z cząsteczkami magnetycznymi, przez które przepływa prąd), potężny silnik też z Audi – V10 o pojemności 5,2 litra i mocy 602 koni mechanicznych oraz bebechy wnętrza, a jakże z Audi, tym razem z ostatniego TT.

Ciekłokrystaliczny wyświetlacz o przekątnej 12,3 cala zastąpił tradycyjne zegary, wypełniając po nich całą przestrzeń. Obraz generowany jest z prędkością 60 klatek na sekundę a grafika specjalnie dedykowana Lamborghini. Czytelny i nowatorski system (Audi prezentując ten system, uczyniło z tego nie lada show) robi wrażenie. Do tego komputer pokładowy z procesorem Terga 3 od Nvidii.

Kompromis

Wnętrze godnie nadążą za stylizacją nadwozia. Ostre kształty, wychodzące z deski rozdzielczej wyloty powietrza, duże samolotowe przełączniki i idealnie dopasowana kierownica, A wszystko obszyte miłą w dotyku alcantarą. Ale czy to jest najważniejsze? Jak twierdzi producent, w dzisiejszych czasach tak. Osiągi muszą być wyśrubowane, a właściwości jezdne na najwyższym poziomie.

Dla wielu klientów ważniejszy jest jednak kompromis między funkcjonalnością a osiągami. Pewnie, że chciałoby się jeździć hardcorowym super autem. Czasami musisz jednak zawieźć dziecko do szkoły, podjechać na zakupy, przejechać przez torowisko zrobić więcej niż 100 km za jednym razem. Wtedy w tego typu autach zaczynają się problem.

Lamborghini Huracan
Lamborghini Huracan

W Huracanie kłopot znika. O funkcjonalności decyduje nowy system ANIMA (z włoskiego dusza, a tak naprawdę Adaptive Network Intelligent Management). Do wyboru są trzy tryby Strada, Sport, Corsa. Dwa pierwsze idealne na drogę. Trzeci to test na męskość. Niech strzeże się ten, kto włączy Corsa na szosie.

ANIMA nie tylko zmienia charakterystykę pracy dwusprzęgłowej skrzyni biegów, ale także kalibruje silnik, zmienia czas reakcji na gaz, czułość i przełożenie układu kierowniczego, rozdział momentu i szybkość jego zmiany na osie, a także sztywność amortyzatorów. To zasługa speców z Audi. Ćwiczą temat od wielu lat. Doszli do takiej perfekcji, że różnica między Strada a Corsa jest mniej więcej taka jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

Huracan jak Tesla?

Przy normalnej jeździe 70 proc. momentu wędruje na tylną oś. Napęd na cztery koła może rozdysponować jednak do 100 proc. na przód lub tył. To nie wszystko. Huracan wyposażony jest w trzy żyroskopy i trzy akcelerometry. Zbierają one dane i pozycjonują auto, nie pozwalając na boczne przechył. To technologia zaczerpnięta z Eurofightera, która tam utrzymuje złożone myśliwce w powietrzu.

Lamborghini Huracan

Do setki potrzeba 3,2 sekundy. To tule co najmocniejsza elektryczna Tesla X. Jednak Kolejne 6 i w Huracanie masz dwieście na liczniku i możesz tak gnać przez niemieckie autostrady bez opamiętania. Tesla ani żadne inne auto elektryczne tego nie potrafi. Na razie.

Pochłaniając wiedzę motoryzacyjną z Motopedii przyjmujesz do wiadomości, że używamy plików cookie i podobnych technologii do ulepszania i dostosowania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Dowiedz się więcej. Pamiętaj też, że możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.