jak napisać ogłoszenie

jak napisać ogłoszenie

Juliusz Szalek

30 października 2020

Jak napisać dobre ogłoszenie sprzedaży auta

Sprzedaż samochodu to nie zawsze miła i przyjemna sprawa. Od czego zacząć? Podpowiadamy, jak poprawnie napisać ogłoszenie sprzedaży, co musi się w nim koniecznie znaleźć i jakich błędów nie popełniać, by nie odstraszyć potencjalnych klientów.

Niemiec płakał, jak sprzedawał – to hasło wytrych. Nikt już się chyba na to nie złapie. Ale sprzedawcy są bardzo pomysłowi i tworzą na pierwszy rzut oka wiarygodne opowieści. Wszystko, by sprzedać nam samochód. Tak powstali legendarni emeryci, którzy swoimi samochodami jeździli wyłącznie do kościoła, tak ostatnio modna stała się grupa nie tylko niemieckich lekarzy wysłanych na misje do Afryki. Co zrobili ze swoimi samochodami? Oczywiście je sprzedali. Komu? Polskiemu handlarzowi.

Poprawne ogłoszenie to nie tylko szczegółowy opis. Od czego więc zacząć?

Dane techniczne

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, co sprzedajemy. W ogłoszeniu muszą się znaleźć wszystkie podstawowe informacje o samochodzie: marka, model, rocznik, pojemność, ale także przebieg i nr VIN.

Bez obaw można go podać do publicznej wiadomości. Nr VIN nie jest powiązany z naszymi danymi osobowymi. To zakodowane informacje o samochodzie. Potencjalny klient będzie mógł sprawdzić jego pełną specyfikację, ale co istotniejsze, będzie mógł poznać historię serwisową auta.

Niektóre autoryzowane serwisy, jak np. Otomoto,  nie udzielają informacji na ten temat bez wiedzy i zgody właściciela. Zatem potencjalny kupiec będzie musiał w naszej obecności zapytać serwis o pełną historię auta. Jednak czasami, można zweryfikować przebieg albo uzyskać informacje czy auto miało poważne naprawy, czy nie.

W przypadku samochodu sprowadzanego z zagranicy sprawdzenie jego historii serwisowej jest nieco utrudnione, a czasami nawet niemożliwe. Choć to zaskakujące, w czasach totalnej cyfryzacji, spięcie systemów elektronicznych dla importerów bywa przeszkodą nie do przejścia. Co wtedy? Pozostaje kontakt z dilerem z kraju pochodzenia auta. Można napisać maila w tej sprawie, można zadzwonić, ważne, że serwisy chętnie udzielają takich informacji.

Wpisując do ogłoszenia dane techniczne samochodu, trzeba je sprawdzić z dowodem rejestracyjnym. Nie ma nic bardziej irytującego jak błędnie wpisana nazwa modelu, pojemność albo pomyłka w roczniku. To wszystko zmniejsza nasza wiarygodność.

Opis

Dla ułatwienia opis można podzielić na trzy części: wyposażenie, stan techniczny i historia. Klient przecież chce ją poznać. Uwaga, musi ona oczywiście odpowiadać prawdzie. Nie ma nic gorszego od koloryzowania i opowiadania niestworzonych historii.

Zacznijmy jednak od wyposażenia samochodu. Formularze na stronie internetowej serwisu, w którym zamieszczamy ogłoszenie, są szczegółowe pola. Wystarczy zaznaczyć wybrane opcje, jednak w opisie można wypisać wyposażenie, którym chcemy zachęcić potencjalnego kupca. Ale bez przesady, nie ma co wypisywać elementów, które są standardowe, albo wręcz obowiązkowe jak np. ABS czy komputer pokładowy.

Opisując z kolei stan techniczny, trzeba dokładnie opisać, w jakim stanie znajduje się samochód oraz jego elementy: silnik, zawieszenie, wnętrze, powłoka lakiernicza. Nie ukrywajmy żadnych informacji, nawet tych niewidocznych. Jeśli potencjalny klient przyjedzie i zabierze auto do specjalisty i tak wszystko będzie wiadomo.

Na koniec zostawmy historię auta, czyli skąd je mamy. Czy kupione było w kraju, czy sprowadzone, którym jesteśmy właścicielem i czy auto przechodziło jakieś naprawy. Jeśli mamy książkę serwisową to także warto o tym wspomnieć.

Unikajmy ogólników, bądźmy konkretni. Hasła “stan bardzo dobry” albo szczególnie „igła” potrafią skutecznie odstraszyć. Pamiętajmy, że nikt nie będzie chciał czytać kilku stron tekstu, więc opis musi być rzeczowy, konkretny i nie za długi.

Swoją drogą opisy bywają różne. Jedne są krótkie i rzeczowe inne dłuższe, a zdarzają się też te nieco bardziej frywolne. Kiedyś furorę w internecie robił opis Suzuki Swifta. Jego właściciel szczerze przyznał, że pojazd skutecznie udaje normalne auto, pod warunkiem, że jest ciemno i ogląda się je z daleka. W zaletach wpisał, że odpala, jeździ, skręca i hamuje, a na koniec nieco poetycka dodał: na aucie malowniczo zaznacza się rdza.

Jeśli z kolei opis jest zbyt krótki i syntetyczny, zmusza to potencjalnego kupującego do kontaktu. W sumie to dobre, ale w końcu może się znudzić. A jak zrobicie zbyt szczegółowy opis, nie dajecie pola manewru potencjalnemu klientowi. Jak nie jest konkretnie zainteresowany, to nie zadzwoni. Bo i po co, skoro wszystko ma w ogłoszeniu czarno na białym.

Zdjęcia

Tych nie musi być wcale dużo, chyba, że sprzedajemy ciekawego klasyka albo nietypowe auto. Nikt nie chce przeklikiwać się przez 30 zdjęć. Auto musi być na nich pokazane z każdej strony, także w środku. Jeśli są jakieś uszkodzenia, koniecznie trzeba je opisać i pokazać.

Na zdjęciach samochód musi być w całości, a kadr nie powinien być przekombinowany. Najlepiej, gdy samochód jest głównym bohaterem fotografii, a nie przypadkowe osoby, dzieci lub bałagan na ogródku. Unikajmy także retuszowania zdjęć, nakładania filtrów i efektów. Nie o to tutaj chodzi. Zdjęcie musi być jasne, dobrze wykadrowane, by nie zniekształcać sylwetki samochodu.

Dobrą praktyką jest także sfotografowanie nr VIN.

Wideo

Wielu sprzedawców chcąc zwiększyć atrakcyjność swojego ogłoszenia, zamieszcza obok zdjęć film. To bardzo dobry pomysł, bo można np. posłuchać, jak brzmi silnik.  Film nie powinien być jednak zbyt długi.

Cena

Oczywiście możemy wycenić nasze auto na dowolną kwotę, jaką tylko chcemy, ale pamiętajmy, że w serwisie ogłoszeniowym potencjalny klient znajdzie kilka, jak nie kilkadziesiąt podobnych aut. Cena musi więc być adekwatna do stanu samochodu i realna. Inaczej szanse na sprzedaż auta będzie niewielka.

Kontakt

Na koniec nie zapomnijmy podać kontaktu. Nawet najlepsze ogłoszenie, z najlepszymi zdjęciami na nic się zda, jeśli kupiec nie będzie miał do kogo zadzwonić, napisać maila lub wysłać sms.

 

Czytaj więcej:

 

5 prostych trików na obniżenie spalania.

Wartość rezydualna – wróżenie z fusów?

Pochłaniając wiedzę motoryzacyjną z Motopedii przyjmujesz do wiadomości, że używamy plików cookie i podobnych technologii do ulepszania i dostosowania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Dowiedz się więcej. Pamiętaj też, że możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.