Izera

Juliusz Szalek

10 stycznia 2022

Izera? To jest bardzo ambitne zadanie. Rozmowa z Wojciechem Szyszko, członkiem rady nadzorczej ElectroMobility Poland

Dlaczego Izera nie będzie polskim samochodem elektrycznym i co zrobić, by projekt doprowadzić do… rozpoczęcia produkcji? O szansach i zagrożeniach rozmawiamy z Wojciechem Szyszko nowo powołanym członkiem rady nadzorczej ElektroMobility Poland, wieloletnim szefem marki Kia w Polsce.

Juliusz Szalek: Długo się Pan zastanawiał nad przyjęciem propozycji od Izery, od spółki ElectroMobility Poland?

Wojciech Szyszko: Nad samą propozycją nie, tylko proces dogrania szczegółów od strony formalnej trwał. Czasu do namysłu miałem więc dużo. Sama decyzja była jednak szybka.

Wojciech Szyszko, ElectroMobility Poland
Wojciech Szyszko, członek rady nadzorczej ElectroMobility Poland

JS: Jaką pełni Pan rolę w całym tym przedsięwzięciu?

WS: Jestem członkiem rady nadzorczej. Kodeks spółek handlowych wymaga istnienia takiego ciała, a ja mam przyjemność w niej zasiadać, jako doświadczony mam nadzieję ekspert i będę służył swoją radą i doświadczeniem.

Chcę podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z bieżącymi działaniami operacyjnymi i decyzjami, jakie musi podejmować zarząd firmy.

JS: To pozycja bardzo wygodna. Czego więc oczekuje Pan od zarządu ElektroMobility Poland, żeby cały ten projekt się udał.

WS: Z racji usytuowania rady nadzorczej jestem przedstawicielem właścicieli, czyli wspólników. Moim zadaniem jest kontrola, jak cały projekt wykonuje zarząd, ile to kosztuje, jakie są wydatki, jakie są zagrożenia. Tak by właściciele nie stracili swoich pieniędzy. Czuję zatem odpowiedzialność względem właścicieli firmy.

JS: Izerę Pan już poznał, wiele dokumentów Pan już z pewnością przejrzał. Czy plany Elektromobility Polsand są w ogóle realne?

WS: Przejrzałem i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony planami spółki, rozpisaniem wszystkich działań na nuty, na ścieżki, które mam nadzieję, pozwolą dojść do końcowego sukcesu i na zakończenie tego projektu.

Co rzuciło mi się także w oczy, to skład osobowy tego przedsięwzięcia. Ludzie, którzy ostatnio dołączyli do firmy Electromobility Poland, są w stanie zagwarantować sukces tego przedsięwzięcia.

Jest to ogromny projekt z wieloma rydzykami, politycznymi, finansowymi, ale myślę, że w tym składzie osobowy i z tym zarządem, z tymi planami projekt może się udać.

JS: Przez siedemnaście ostatnich lat szefował pan Kii w Polsce. To jeden z globalnych gigantów motoryzacyjnych. Zbudować jego pozycję na polskim rynku to nie było łatwe zadanie, bo pamiętamy gdzie 17 lat temu była Kia. Czy odnajduje tutaj Pan w tym jakąś analogię? Kia co by o niej nie mówić, była marką znaną. Izera nie jest.

WS: Punkt wyjściowy był trochę inny. Za koreańskimi markami w 2004 roku ciągnęła się zła opinia z powodu bankructwa Daewoo. Tutaj jest czysta karta, tu wszystko można zrobić, rozpisać i można to zrobić prawidłowo. W tym zakresie różnica jest dość duża, ale wyzwania są takie same.

Trzeba zbudować markę, trzeba wprowadzić produkty na rynek, trzeba je sprzedawać z zyskiem dla akcjonariuszy i producenta, wreszcie trzeba stworzyć PR, trzeba stworzyć firmę. Wyzwania są olbrzymie i w gruncie rzeczy podobne.

JS: Trzeba też mieć produkt, bo póki, co tego produktu nie ma. Pan nie ma przełożenia na bieżące działania operacyjne, na budowę produktu. Podkreślam, że to wygodna pozycja, bo Pan może doradzać, podpowiadać, ale to już dyrektorzy podejmują konkretne decyzje i są za nie rozliczani. Co zatem zrobić dzisiaj, by produkt pojawił się zgodnie z harmonogramem?

WS: Tak naprawdę od produktu się zaczyna. Jak nie ma produktu, nie pomogą żadne działania osłonowe, PR, reklama. Produkt musi się bronić. Ale sam produkt się nie sprzeda. Dlatego w Kii stawiałem na odpowiednią jego oprawę. I to się mi udawało. Produkt, w tym przypadku samochód, wprowadzony na rynek w odpowiedni sposób będzie się sprzedawał. Jednak to produkt, czyli Izera, musi być na ulicach jak najszybciej, bo to jest najlepsza reklama dla każdego samochodu.

Izera
Izera

Zatem moją rolą w tym projekcie i rolą rady nadzorczej jest wspomagać zarząd, kontrolować, ale przede wszystkim wspierać. To jest chyba najważniejsza rola. Projekt jest, jakby nie było polityczny, i to wsparcie jest istotne, by stworzyć warunki do jego powodzenia. By politycy zagwarantowali przynajmniej na tym etapie finansowanie i wszelkie regulacje prawne, które pozwolą ten projekt zrealizować

JS: Izera, jak dobrze policzymy, do produkcji wejdzie za trzy lata. To strasznie długo w świecie motoryzacji.

WS: Produkcja wedle obecnego stanu projektu ma się rozpocząć pod koniec 2024 roku. To jest ambitne zadanie, ale oczekuję z racji swojego doświadczenia w Kii, że takie projekty jak budowa fabryki, bywają realizowane przed upływami zakładanych dat. Niemniej jego realizacja jest ambitna.

JS: Ponownie zapytam o PR, bo myślę, że popełniono tutaj błąd. Od początku budowano świadomość, że Izera to będzie pierwszy polski samochód elektryczny. A teraz już wiadomo, że polski on nie będzie. Bo będzie budowany z podzespołów kupionych na wolnym rynku.

WS: Dzisiaj nie ma samochodów czysto narodowych. One zawsze wynikają z globalizacji, z rozłożenia produkcji, przecież o tym decyduje ekonomia i parametry techniczne. Tutaj nie ma się co napinać, że to będzie czysto polski samochód, bo takich po prostu nie ma.

JS: Więc czy to był błąd, żeby tak okrzyknięto Izerę?

WS: Myślę, że na tamtym etapie nie było innej możliwości. Tak naprawdę PR zacznie, jak już prototypy będą widoczne, będą jeździły, będzie można wsadzić dziennikarzy i potencjalnych klientów do gotowych aut z zachowaniem wszelkich spraw związanych z tajemnicą. Wtedy zacznie się PR, bo teraz to jest oglądanie zdjęć i słuchanie obietnic, których nie można podeprzeć produktem.

JS: A wracając do istniejących konceptów. Podobają się Panu te samochody?

WS: Bardzo mi się podobają, myślę, że na dziś byłyby super. Co będzie za dwa-trzy lata ciężko powiedzieć. Ale jestem przekonany, że prototypowe Izery mają potencjał by jeszcze za parę lat, a trzeba pamiętać, że w przemyśle samochodowym cykle modelowe to dzisiaj 5 – 7 lat, nadal były atrakcyjne. Myślę, że do tego czasu nie powinny się zestarzeć.

JS: Sam pan wspomniał, że w Izerze wreszcie pojawiły się znane nazwiska z branży, pan jest tego świetnym przykładem, ale też są nowe osoby. Dyrektorem ds. produktu został Wojciech Mieczkowski, wieloletni szef Opla i PSA w Polsce. Doradcą zarządu jest też Romuald Rytwiński, dyrektor wielu zakładów produkcyjnych General Motors w Europie i na świecie. Czy oni dają gwarancję, by projekt doprowadzić do końca i uruchomić produkcję?

WS: Bez nich byłoby na pewno trudniej. Ich doświadczenie jest nieoceniane w tym projekcie. To był bardzo mądry ruch ze strony zarządu.

 

Wojciech Szyszko – absolwent Wydziału Mechanicznego, Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, posiadający ogromne doświadczenie w branży motoryzacyjnej. Od 1990 roku,  przez 13 lat pracował w Mitsubishi Motors, a ostatnie 17 lat był Dyrektorem Zarządzającym KIA Motors Polska, odpowiedzialnym za stworzenie organizacji sprzedaży samochodów koreańskiego producenta. W tym okresie sprzedaż samochodów KIA wzrosła prawie 10-krotnie, a sama marka stała się jednym z liderów polskiego rynku,. Odszedł z organizacji zostawiając polski oddział firmy dobrze przygotowanym na nadchodzące wyzwania przed którymi staje cały rynek motoryzacyjny. W Radzie Nadzorczej ElectroMobility Poland będzie wspierał rozwój spółki w lepszym dostosowaniu projektu polskiej marki samochodów elektrycznych do wymagań rynkowych związanych z elektromobilnością.